zwierzaki

Pawillows marka, która powstała z miłości do kotów

Pawillows to nowa marka na polskim rynku, którą znają wszyscy miłośnicy zwierząt. Zadaniem marki jest stworzenie poduszek z pupilem, aby każdy mógł zabrać poduszkę zwierzaka gdzie chcę i podarować komu chce. To świetna pamiątka dla tych którzy kochają swoich pupili. Podarujesz Pawillows podarujesz radość.

https://www.instagram.com/britlove_britishshorthair

Skąd pomysł na tak nietypowy biznes?

Należę do osób kreatywnych i czasami mam miliony pomysłów na minutę. Na sam pomysł poduszek i marki Pawillows wpadłam ponad rok temu. Oczywiście sam rozwój pomysłu troszkę trwa, każda idea wymaga czasu. Trzeba stworzyć wiele rzeczy od podstaw, takich jak strona www, opracować produkt, wykonać testy, prototypy dobrać materiały i przemyśleć wszystko tak, aby odbiorcy się podobał i był najwyższej jakości. Pomysł musiał dojrzewać ponad rok, a postanowiłam go wprowadzić w życie podczas drugiej fali pandemii. Impulsem do tej decyzji była trudna sytuacja w gastronomii, a konkretnie chęć pomocy lokalnej wrocławskiej kociej kawiarni. Jestem miłośniczką zwierząt, w szczególności kotów i psów, które zawsze były obecne w moim domu rodzinnym. Mój narzeczony zabierał mnie czasami do takich miejsc, kiedy z różnych przyczyn nie mogliśmy posiadać zwierząt,  a to wynajmowane mieszkanie, a to praca i alergia chłopaka na sierść kotów. To bardzo pozytywne miejsca prowadzone przez ludzi z pasją. Widząc, jak wygląda sytuacja na świecie, a kawiarnie mogą nie przetrwać, wyszłam z propozycją, aby wprowadzić do sprzedaży poduszki z wizerunkiem kocich rezydentów takich miejsc. Poduszki zostały przyjęte bardzo dobrze we Wrocławiu, a obecnie są dostępne w kocich kawiarniach w 10 miastach w Polsce. Można w ten sposób wspierać gastronomie, a przy okazji zabrać poduszkę z podobizną kotka do swojego domu, kiedy nie można odwiedzić go osobiście. 

https://www.instagram.com/kociara_fanpage_priv/

Czy biorą Państwo udział w plebiscycie Sfinksy i czemu?

Bierzemy udział w tym szczególnym plebiscycie, ponieważ zaproszono Nas do udziału. Jedna organizatorek  wypatrzyła naszą markę w social mediach i zgłosiła się do nas mailowo z zaproszeniem. Nie wiedziałam czego się spodziewać biorąc udział w plebiscycie, lecz jestem bardzo zadowolona z decyzji o uczestnictwie! Dostajemy wiele pozytywnych informacji odnośnie marki i o naszych poduszkach. Jest to fajna przygoda, którą zdecydowanie polecam innym firmom.

Czy tylko właściciele kotów i psów mogą się Państwa zgłaszać?

Oczywiście, że nie. Nie ukrywam, że najwięcej zgłoszeń dotyczy kotów i psów. Zdarzają się również świnki morskie, chomiki, a nawet takie zwierzęta, jak węże. W przypadku gadów bardzo ważne jest dobre zdjęcie nadesłane przez klienta o odpowiednich proporcjach, aby poduszka wyglądała dobrze. Oczywiście pomagamy wybrać lub wykonać dobre ujęcie.

https://www.instagram.com/kocie_krolestwo/

Czy to pasja do zwierząt sprawiła, że pokochali Państwo swoją pracę?

Tak. Ja zawsze byłam fanką zwierząt, w szczególności kotów i psów. Miłość do zwierząt sprawia, że praca, jaką wykonujemy daje nam wielką radość, a Marka Pawillows daje szczęście innym.  To ogromna satysfakcję z wykonywanej pracy widząc uśmiech klientów i podobieństwo poduszek do ich zwierzaków. Technologia i obecność w social media dają świetne możliwości kontaktu z ludźmi, dostajemy często relację na żywo z otwierania paczki i słyszymy prawdziwą radość w głosie, kiedy właściciel widzi poduszkę ze swoim zwierzakiem –  jest to naprawdę fajne uczucie.

Gdzie i w jaki sposób można zgłosić się po taką poduszkę?

Na stronie internetowej https://pawillows.com/ Pawillows – Pillows with Paws. Możemy zapoznać się z tam instrukcją, co należy zrobić, aby poduszka była jak najlepsza. Ważne jest, aby zdjęcie było dobrej jakości i zostało wykonane według naszych instrukcji, np pod odpowiednim kątem i przy możliwie jasnym świetle. Wybrać można rozmiar poduszki oraz rodzaj nadruku, jednostronny, dwustronny, a nawet dodatkowo podpisać ją z tyłu imieniem zwierzaka lub dedykacją. W razie pytań chętnie zawsze pomożemy.

https://www.instagram.com/kokos_meow_pl/

A czy pamiętają Państwo najdziwniejsze zlecenie na poduszkę? Czy to właśnie był wąż?

Może nie dziwne, lecz smutne zlecenia to zdjęcia zwierząt, które już odeszły z tego świata. Dla właścicieli jest to forma pamiątki po pupilu, aby mogli się przytulić do poduszki z podobizną swojego zwierzaka. Zawsze mnie to wzrusza i widząc zdjęcie tych zwierząt jest mi zawsze smutno, że ich już z nami nie ma.

Skąd pomysł na nazwę Pawillows?

Lubię wymyślać nazwy, można powiedzieć, że to część mojej pracy. Chciałam, aby nazwa była międzynarodowa. Udało się połączyć dwa angielskie słowa “łapka”, czyli   “paw “ oraz “poduszki”, czyli  “pillows “ i stąd powstała dźwięczna nazwa Pawillows.

https://www.instagram.com/leo_the_scottish_fold/

Czy poduszka to bardzo dobry prezent na święto zwierzaka?

To doskonały prezent dla każdego miłośnika zwierząt. Taki prezent można wręczyć każdemu dziecku, osobie dorosłej , a nawet zwierzakowi z okazji jego święta, Dnia Psa, Kota, urodzin. To taki miły podarunek, który możemy dawać również bez okazji. 

Wywiadu udzieliła: Monika Rejnuś – Barszczewska
www.pawillows.com

Pasja gwiazd

Tapi Sharma mistrz kuchni indyjskiej o gotowaniu, pasji i kulturze

Tapi Sharma jest Polakiem, dumnym Warszawiakiem pochodzenia hiduskiego! Jego kubki smakowe pozostały wierne właśnie głównie indyjskiej naturze. Jest właścicielem indyjskich restauracji GANESH już od ponad 12 lat. Pomimo tego, że ma sprecyzowane swoje smaki i jest wybredny to wciąż się bronił przed gotowaniem – nawet jak już miał restauracje. W Indiach mężczyźni nie gotują, od tego są kobiety.

46345057_705880733117300_8274509582441644032_n

Czym jest dla Ciebie pasja?

Pasja to marzenia, które się spełniają, a dzięki nim da się żyć. Moją pasją zawsze była praca, należę do grona pracoholików. Zawsze jak mama gotowała to siedziałem przy niej, podziwiałem jak ona te wszystkie przyprawy i smaki ze sobą łączy. Dla mnie to była magia! Parę lat temu w końcu coś we mnie pękło i złamałem swoją hinduską naturę. Pewnego dnia zmęczony wróciłem do domu i bach….. wszedłem do kuchni! Wziąłem nóż i zacząłem kroić warzywa. Później zacząłem je gotować. Kombinować z przyprawami. Wąchałem, smakowałem, odtwarzałem. A co najważniejsze? Poczułem niezwykłą ulgę, relaks, spokój ale i frajdę, satysfakcję i radość, że to co jest w garnku naprawdę da się zjeść.  Właściwie wtedy się to zaczęło, jak mam zły dzień gotuje to zostało mi do tej pory. Moja pasja to jest odcięcie się od wszystkich innych moich biznesów. Ta ogromna przyjemność, gdy podczas warsztatów mogę przekazać swoją wiedzę, umiejętności i przekazać kulturę indyjską.

Czy czujesz się Polakiem?

Będąc w Polsce 24 lata nic nie miałem. Po tylu latach jestem Polakiem pochodzenia hinduskiego. Jestem w stanie dostrzec też różnice w czasie jacy ludzie byli kiedyś i jacy są dziś. Kiedy przyjechałem do Polski ludzie się uśmiechali, byli pozytywnie nastawieni do życia, a teraz do tego wszystkiego potrzebują psychologa. Bo przecież, to nienormalne, że ktoś się do Ciebie uśmiecha, zagaduje. Ludzie wyjeżdżają na American Dreams, a tak na prawdę to w Polsce jest wiele możliwości. Ja nie wyobrażam sobie życia bez Polski, pomimo systemu podatkowego i innych biurokracji. Moje motto w kuchni to Cook’n’Smile! Czyli odzwierciedlenie Indii. Bardzo się cieszę, że mogę w Polsce dzielić się kawałkiem kraju z którego pochodzę.

Kto jest dla Ciebie inspiracją?

Moją inspiracją był dla mnie mój ojciec. On był ramieniem, kapłanem, po emeryturze karmił Nas swoją mądrością. Był bardzo uczciwym mężczyzną nie pijącym alkoholu i nie jadł mięsa tak jak ja, dbał o swoją rodzinę. Inspirował mnie sobą, chciałem być taki jak on. Wśród czterech braci to ja jestem taki jak tato. Moją inspiracją był i będzie zawsze mój ojciec świętej pamięci, który był bardzo pozytywnym człowiekiem.

45138438_697968330575207_989707254095675392_n

Czy Polacy są bardziej świadomi kuchni indyjskiej?

Po 12 latach tworzenia sieci restauracji, mogę zarówno ja, jak i każdy inny kucharz zauważyć, że na rynku mamy coraz więcej a’la indyjskich restauracji. Gdzie z braku doświadczenia, bądź tworzenia kuchni pod kulturę smakową Polaków tworzy się dania, które nijak się mają do dań oryginalnych indyjskich. My między restauracjami nie mamy konkurencji między sobą. Uważam, że raz może ktoś zjeść u mnie np.: soczewicę i będzie mu smakować, a kogoś innego będzie smakować coś innego. Najważniejsze, żeby zarówno w kuchni jak i w życiu być uczciwym.

Co wyróżnia kuchnię indyjską na tle innych kuchni?

Myślę, że zdrowotność – teraz każdy chce zjeść zdrowo. Teraz coraz więcej ludzi zwraca uwagę na to co je. W dzisiejszych czasach jest wiele alergii pokarmowych np.: na gluten, nietolerancja laktozy. Ja w Polsce uwielbiam chlebek wiejski, bo jak przyjechałem tutaj kilkanaście lat temu to dwa chleby były. Teraz pułki w piekarniach uginają się od pieczywa. Nasza kuchnia  i przyprawy jest przede wszystkim antyrakowa, antyalergiczna.  Każda z przypraw indyjskich ma zastosowanie zdrowotne w kuchni.

Prowadzisz warsztaty, masz kilka restauracji, występujesz w telewizji. Czego życzył byś sam sobie?

Uśmiech na twarzy, możliwość robienia głupot do końca życia.  Znajomi na mnie mówili Wariat, bo nie wiadomo co sobie wymyśli. A tak na prawdę nic sobie nie życzę. Od Boga i Polski dostałem wiele, a nie miałem. Chłopak który przyjechał niemający nic, niemówiący po polsku. Teraz ma sieć restauracji Ganesh z kuchnią indyjską, ma swoje programy w TVP, prowadzi warsztaty kulinarne. Jedynie mogę życzyć Nam Polakom abyśmy więcej się uśmiechali i mieli zdrowie, które jest najważniejsze.