pasja

Animal Pharmaceutical Laboratories Sp. z o.o. (APL) firma, która wie jak zadbać o zdrowie i pielęgnację zwierząt

Firma Animal Pharmaceutical Laboratories Sp. z o.o. (APL) zajmuje się produkcją suplementów diety, karm oraz smakołyków dla zwierząt domowych. Posiadają wieloletnią praktykę żywieniową. Ich produkty są innowacyjne i oryginalne. Tworzą je od początku do końca i dopracowują produkty w najdrobniejszych szczegółach. A to wszystko z miłości do zwierząt. Wywiadu udzieliła Brand Manager mgr inż. Magdalena Wysocka.

vitamin-c-100ml

Apl-health to strona na której znajdziemy porady, oraz odżywczą karmę dla swoich pupilów. Kto wymyślił zarówno nazwę jak i chęć stworzenia sklepu dla właścicieli pupili?  

APL – Animal Pharmaceutical Laboratories – nazwa firmy ma podkreślać i przekazywać podstawowe informacje dla naszych obecnych i potencjalnych Partnerów. Wymyślona została wspólnie, przez osoby zaangażowane bezpośrednio w jej powstanie. Odzwierciedla podejście całego Zespołu do zdrowia i żywienia zwierząt towarzyszących człowiekowi na co dzień, które niejednokrotnie są naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Nasze produkty opracowywane są z najwyższą dbałością o najdrobniejsze szczegóły, z laboratoryjną precyzją, wykorzystując najnowsze zdobycze i nowinki naukowe. Staramy się przekładać je na wykreowane przez nas produkty tak, aby były dostępne dla każdego miłośnika zwierząt, stąd m.in. sklep producencki B2C dla Breeder Line, dla produktów skierowanych do hodowców zwierząt oraz platforma zakupowa B2B dla Veterinary Line, wyłącznie dla Lekarzy Weterynarii.

Czy trudno jest prowadzić działalność na polskim rynku tak, aby zadowolić kieszeń właścicieli jak i podniebienia pupili?

Na naszym rodzimym rynku bardzo często przy wyborze produktów dla zwierząt kierujemy się głównie ceną oraz naszymi preferencjami, niekoniecznie celowo, przesuwając potrzeby naszych pupili na dalsze miejsce. Na szczęście ten trend już mija. Coraz bardziej świadomi poszukujemy produktów, które wybrałaby nasz pies, kot czy gekon, a nie my, przy czym cena staje się elementem drugorzędnym. Wiemy bowiem, że to co dobre, nie może być tanie. Naszym priorytetem jest jakość, co idzie w parze z wyższą ceną. Powiem szczerze, że nie czuję na co dzień „trudności”, o którą pyta Pani powyżej – dlaczego? Po prostu – moja praca to moja pasja i staram się gromadzić wokół siebie właśnie takich, pozytywnie zakręconych na punkcie zwierząt, współpracowników. A jeżeli pojawiają się „trudności”, to traktujemy je jako wyzwania. Siadamy wspólnie, rozkładamy je na czynniki pierwsze i opracowujemy strategię. Staramy się również edukować naszych Klientów, zwracamy uwagę na umiejętność czytania etykiet, podpowiadamy co lubi nasz przyjaciel, a niestety my tego nie lubimy, choćby ze względu na np. zapach produktu. Nasz Zespół intensywnie pracuje obecnie nad nową platformą e-commerce, ulepszamy produkty, przygotowujemy cykl szkoleń dla naszych Partnerów oraz powstaje showroom w naszym biurze w Gdańsku, do którego serdecznie zapraszamy już od czerwca.

Czym powinniśmy się kierować podczas wybierania karmy do swojego pupila?

Wybierając karmę dla naszego przyjaciela, czy to mastiff tybetański, czy też kanarek, przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę jego stan zdrowotny i fizjologiczny. Czego potrzebuje w danym okresie, czy cierpi na jakieś schorzenie, a może ma alergię? Bardzo często mamy z tym problem – nic dziwnego, nie jest to łatwe. Dlatego zalecamy kontakt z naszymi Doradcami, którzy przeprowadzą wywiad i pokierują do najbliższego Gabinetu Weterynaryjnego, gdzie otrzymają Państwo karmę „w punkt”, dobraną przez Lekarza Weterynarii, często wspomaganą odpowiednią suplementacją.

Dlaczego tak ważna suplementacja i co znajdziemy w Państwa ofercie?

Wszystko odbywa się dokładnie tak samo, jak w naszym przypadku. Gdy chcemy wspomóc profilaktycznie funkcjonowanie któregoś z naszych narządów lub zaczyna nam już on lekko szwankować, a leki farmaceutyczne nie są jeszcze konieczne. Poza tym np. kiedy chcemy „podrasować” pewne nasze atuty, np. włosy oraz prewencyjnie np. w celu poprawienia odporności w okresie nasilonych przeziębień. To tylko kilka przykładów z szerokiego spektrum zastosowania właściwej suplementacji, mogłabym opowiadać o tym przez kilka godzin.

W naszej ofercie znajdziecie suplementy diety na różnego rodzaju sytuacje „kryzysowe”, od wspomagania stawów, poprzez wzmocnienie odporności, do produktu poprawiającego zdrowie skóry i sierści. Nasze produkty przeznaczone są dla psów, kotów oraz pozostałych zwierząt towarzyszących (gadów, ptaków, królików i gryzoni), o których bardzo często konkurencja zapomina. Co warte uwagi – nasze suplementy cały czas „pracują”, zmieniają się w miarę odkrywania coraz lepszych substancji, które wpływają pozytywnie na dany problem. Właśnie od nowego roku przedstawimy „unowocześnione” po raz kolejny nasze suplementy. Zostanie rozszerzone również ich portfolio, ale to niespodzianka. Szczegóły mogę zdradzić dopiero w grudniu.

diarrhea-stop-500ml

Apl-health to karmy hypoalergiczne, dlaczego warto jest zwracać na to uwagę?

Zwierzęta, podobnie jak my, cierpią na różnego rodzaju alergie, spowodowane czynnikami środowiskowymi, np. niską jakością podawanej karmy, w której są produkty niewiadomego pochodzenia. Naszym zdaniem, skład karmy musi być prosty i czytelny, bez „gwiazdek” i „drobnego druku”, a użyte do jej produkcji surowce – bezwzględnie najwyższej jakości. W naszych karmach nie stosujemy, np. soi, która co prawda jest znakomitym źródłem białka… ale nie dla psów i kotów. Powoduje nietolerancje pokarmowe, zaburzenia w trawieniu, wzdęcia, wpływa również na gospodarkę hormonalną. Podobnie jest z glutenem pszenicznym i laktozą. Wybierając karmę dla naszych przyjaciół musimy pamiętać, że powinna ona jak najbardziej odzwierciedlać ich potrzeby żywieniowe. Wynikają one z ich ewolucyjnego przystosowania do trawienia określonych pokarmów, a niektórych niestety nie i żadne nieuczciwe deklaracje tego nie zmienią. Dlatego szukajmy karm określanych jako holistyczne, ponieważ one są najbliższe preferencjom zwierząt.

Często dochodzi do sytuacji, że przekarmiamy zwierzaki i mają problemy z otyłością. Jak radzić sobie z takim problemem?

Przede wszystkim – zapobiegajmy. Zapewnijmy zwierzętom odpowiednią ilość ruchu, możliwość wybiegania się i „wyżycia”, to także ważne dla ich zdrowia psychicznego. Dobierajmy karmę do stylu życia, do aktywności i stadium fizjologicznego, inne zapotrzebowanie na składniki pokarmowe będzie miała kotka w ciąży, a inne wysterylizowany kocur. Zasięgnijmy w tym względzie opinii specjalistów, wybierzmy się do Lekarza Weterynarii, który pomoże dobrać odpowiednią karmę oraz ustali właściwą dawkę. Co bardzo ważne – podawajmy karmę zwierzętom max. 2 razy dziennie, o stałych porach. Naprawdę, pełna miska nie musi stać przez cały dzień, ponieważ 80% psów będzie ją czyściło tyle razy, ile razy dosypiemy im do pełna w ciągu dnia. Jedyne co bezwzględnie musimy zapewnić to dostęp do świeżej wody i naszą uwagę.

healthy-happy-belly-1l

Czym marka Apl Health wyróżnia się na rynku?

Na rynku petfood konkurencja jest ogromna. To bardzo dobrze, ponieważ wymusza ona na producentach coraz lepsze produkty, a to z kolei przekłada się na komfort naszych pupili, żyją coraz dłużej i bardziej zdrowo.

Do naszej konkurencji mamy bardzo duży szacunek, wiele z marek kieruje się nie tylko zyskiem, ale również dobrostanem zwierząt. I tutaj z nimi jest nam „po drodze”. Myślę jednak, że różnic jest zdecydowanie więcej niż podobieństw – od podejścia Zespołu do tematu i pracy, poprzez nasze podejście do Partnerów oraz oczywiście nasze produkty – np. jako nieliczni proponujemy suplementy diety w płynie, co jest dużo korzystniejszym rozwiązaniem zarówno dla zwierząt (uwarunkowania fizjologiczne, smakowitość, łatwość podania), jak i właścicieli (ekonomika) w porównaniu do tabletek czy proszku.

Z czym klienci mają największy problem podczas zakupów jedzenia i suplementów dla swoich zwierzaków?

Ciężko jest w tym temacie generalizować, myślę jednak, że największym problemem jest wybór marki produktów. Tak, jak wspomniałam – konkurencja jest naprawdę duża, zewsząd atakują nas coraz bardziej wymyślne kampanie reklamowe. Jesteśmy zasypywani ulotkami i próbkami i tutaj musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie – czy przy wyborze kierujemy się marketingiem, czy dobrem naszego przyjaciela?

Gdy dokonamy już wyboru marki, pojawia się kolejny problem, który przewija się w moich wcześniejszych wypowiedziach – mam markę, ale jaką wybrać karmę/suplement, żeby mojemu zwierzęciu nie zaszkodzić, tylko pomóc? Jak ustalić konkretną dawkę? Kiedy podawać? Daję tyle, ile jest w tabeli dawkowania, a pies chudnie, co robić? Jeżeli nasza wiedza nie pozwala na rozwiązanie tych dylematów, rozwiązaniem jest udanie się do Lekarza Weterynarii, który rozwieje wszystkie nasze problemy i przy okazji sprawdzi np. stan uzębienia czy długość pazurów.

Co my klienci i właściciele zwierząt możemy życzyć marce Apl-Health?

Najważniejszego – zaufania z Waszej strony. W moim przekonaniu to podstawa dobrej współpracy i rozwoju każdej marki. Wasze zaufanie pozwoli nam zadbać o Waszych przyjaciół, aby cieszyć się jak najdłużej wspólnymi chwilami.

Więcej o firmie:

STRONA GŁÓWNA

 

uroda

Ambasz to kosmetyki organiczne dla kobiet, które dbają o zdrowie swojej skóry

Ambasz to marka świadomych kobiet, które wysoko cenią zdrowie swojej cery i oczekują widocznych efektów jej pielęgnacji. Tworzenie kosmetyków jest dla mnie formą sztuki. A najważniejsze dla mnie jest to, że pomagam świadomym kobietom dbać o skórę tak, żeby zyskiwało na tym zarówno ich ciało, jak i psychika – Renata Ambasz.

10mln.kwiatowNa zdjęciu: Pani Renata Ambasz- twórczyni marki Ambasz

Skąd się wzięła nazwa Ambasz?

Od dziesięciu lat tworzę aromaterapeutyczne kosmetyki, zgodnie z własnymi recepturami. Ich unikalna jakość – a także feedback ze strony przyjaciółek i klientek sprawił, że postanowiłam stworzyć markę AMBASZ. Jako nazwą dla firmy posłużyłam się własnym nazwiskiem. Chcę podkreślić w ten sposób, że wkładam w tworzenie kremów całą swoją wiedzę, doświadczenie i pasję. Jest to też ładne słowo. Intrygujące, oryginalne i… ma w swoim brzmieniu coś przyjemnego. Takie też są tworzone przeze mnie kosmetyki.

Jakie kosmetyki są  pod nazwą Ambasz?

Pierwsze produkty nowej marki to seria pięciu wykonywanych ręcznie aromaterapeutycznych kremów dla pięciu typów skóry: Source – nawilżającego i przeciwzmarszczkowego dla cery suchej, Escape – odmładzającego dla cery dojrzałej, Myriad – delikatnego pod oczy o obniżonej zawartości substancji aktywnych, Invisible – dla cery trądzikowej i wymagającej specjalnej opieki oraz Dimension – dla cery naczynkowej.

Czym Państwa marka wyróżnia się na rynku?

Nasze kremy tworzone są ręcznie, w krótkich seriach. Do tworzenia kremów używamy tylko i wyłącznie najwyższej jakości, naturalnych składników. W każdym z nich znajduje się kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt takich komponentów. Użyte w ściśle określonych proporcjach uzupełniają się wzajemnie, dając w ten sposób o wiele lepszy, synergiczny efekt terapeutyczny. Nasze motto brzmi: “True sense of aroma”. Oznacza to, że dbam o to, by użycie kremu AMBASZ było nie tylko zdrowe i terapeutycznie wpływało na ciało, ale również by jego stosowanie było niezwykle przyjemne dla zmysłów. Dlatego też stworzyłam kremy, których aromatoterapeutyczne działanie związane jest nie tylko z pięknym zapachem, ale też kolorem kremu i pieszczotliwą w dotyku konsystencją. W ten sposób nie tylko bardzo pozytywnie wpływają one na ciało, ale również na zmysły i umysły kobiet, sięgających po kremy AMBASZ.

ambasz

Dlaczego podjęła się Pani decyzji o stworzeniu własnej marki?

Tak naprawdę zadecydowały o tym opinie moich przyjaciółek. Były one pierwszymi odbiorczyniami tworzonych przeze mnie kosmetyków. Ważna też była moja ścieżka życiowa, związana z pogłębianiem wiedzy dotyczącej aromaterapii. I oczywiście związana z tym pasja. Duże znaczenie miało też to, że efekt, który osiągnęłam tworząc kremy jest w tej chwili naprawdę unikatowy. Z tych przyczyn powstała marka AMBASZ.

Czy uważa Pani, że coraz więcej kobiet decyduje się na prowadzenie własnego biznesu?

Dostrzegam pojawianie się coraz większej ilości niszowych marek. Bardzo często tworzą je kobiety, które mają wiedzę i świadomość, również w zakresie aromaterapii i kosmetologii. Warto tutaj zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt.  Kiedy 10 lat temu zaczynałam tworzyć kosmetyki organiczne, niewiele osób o nich słyszało. Obecnie zarówno na świecie, jak i w Polsce, tworzy je coraz więcej firm. Zwiększa się także świadomość ludzi, dotycząca szkodliwego działania chemii w kosmetykach. Coraz więcej ludzi szuka naturalnych rozwiązań w tym zakresie.

Jak właściwie dobrać krem do cery?

Tak naprawdę zawsze warto skorzystać z porady dobrego kosmetologa. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że kremy tworzę w ten sposób, by ich składniki skutecznie pomagały na określony typ cery. Komponując kosmetyk – poza olejkami eterycznymi – dobieram komponenty pod kątem ich terapeutycznego działania na skórę. Staram się używać efektu synergii, dzięki któremu wpływ poszczególnych elementów się wzmacnia. Niezwykle istotne jest dla mnie to, że składniki tworzonych przez AMBASZ kosmetyków są bliskie naturze. Dzięki temu działają one holistycznie – całościowo pielęgnują ciało i wpływają pozytywnie na umysł.

Dla przykładu: problemy z suchą skórą mogą być spowodowane zaburzeniami gospodarki wodnej, ale i gospodarki tłuszczowej oraz produkcji sebum. Często też sucha skóra potrzebuje warstwy zabezpieczającej przed utratą wody. Dlatego też skład kremu Source jest tak skomponowany, że jego działanie przywraca naturalną gospodarkę wodną skóry. Wśród kilkunastu składników, które troszczą się o dobrze zbalansowaną regenerację cery znajduje się w nim m.in. wyjątkowo ceniony od czasów starożytnych olejek mirrowy. Działa on kojąco i odmładzająco. O przywrócenie naturalnej równowagi skóry i jej dogłębne nawilżenie dbają szlachetne olejki eteryczne z indyjskiej palmarozy. Oprócz tego zastosowałam optymalny do suchej skóry delikatny olej makadamia, który łagodzi negatywne objawy przesuszenia. Dzięki temu krem rozwiązuje cały szereg problemów skórnych. Jednocześnie jest przyjemny w użyciu – i pięknie pachnie – co również ma duże znaczenie dla pozytywnego wpływu na nasze ciało, zmysły i ducha.

Czego klienci mogą życzyć marce Ambasz?

Chcemy, by marka AMBASZ była marką świadomych kobiet, które wysoko cenią sobie zdrowie swojej cery i oczekują widocznych efektów jej pielęgnacji. Życzę więc naszej marce tego, by… kobiety były świadome ważności stosowania naturalnych składników w kosmetykach. I tego, jakie znaczenie ma stosowanie najwyższej jakości takich składników.

W takiej sytuacji nie tylko ugruntujemy swoje miejsce na rynku. Przede wszystkim jednak nasze klientki będą zdrowe, a ich cera naturalnie piękna i dobrze wypielęgnowana. Tego sobie i Państwu życzę.

Więcej na: https://www.ambasz.pl/

Pasja gwiazd

Marcin Urzędowski człowiek pełen pasji

Marcin Urzędowski – urodzony w Nowej Hucie w Krakowie. Miłośnik muzyki perkusyjnej,  podróży i dobrej kuchni. W wolnych chwilach projektuje postapokaliptyczną modę. Człowiek pełen pasji.

Yatzek-21.jpgFot. Jacek Piotrowski, na zdjęciu Marcin Urzędowski

Czym jest dla Ciebie jest pasja?

Pasja to życie. Przynajmniej w moim przypadku. Ale można też powiedzieć, że pasja jest odrealnieniem tej szarej, dziwnej, często odrażającej rzeczywistości, która nas otacza. Żyjemy w dziwnych czasach; z jednej strony mamy dostęp do wszystkiego, a z drugiej różne uwarunkowania sprawiają, że w tym życiu często mamy pod górkę. Uważam, że pasja pozwala te wszystkie niefajne rzeczy pokonać, jest rodzajem zapomnienia od bolączek tego świata.

A jak było z muzyką, bo często w życiu jest tak, że to inni namawiają Nas idź w tym czy innym kierunku. A jak było z Tobą?

Miałem to szczęście że pochodzę z rodziny, w której każdy zajmował się swoimi rzeczami i nikt sobie nie wchodził w drogę. Moje dorastanie było mocno zbuntowane i miałem dziwne pomysły na siebie. Zawsze były to dość wywrotowe sytuacje. Nie byłem pilnym uczniem i wszyscy uważali mnie za durnia. Spoglądając na to dziś, wiem, że to system był źle skonstruowany dla uczniów którzy mieli pomysł na siebie. Wydaje mi się, że tak jest do dziś, bo często prowadzę warsztaty bębniarskie dla dzieciaków w szkołach obserwując z jakimi sytuacjami muszą się borykać.  Wracając do przeszłości. Nowa Huta, lata dziewięćdziesiąte, dzielnica robotnicza, mody chłopak z lekko zwichrowanej rodziny, podwórko i niewiarygodnie duża liczba przygód – tak pamiętam moje dzieciństwo.  Wówczas, jednym z wielu pomysłów jakie miałem na siebie, było bycie kloszardem – malarzem, takim paryskim artystą. Długo trzymała się mnie ta idea, na szczęście prysnęła, gdy mając dziewiętnaście lat spotykałem  na swojej drodze człowieka, który oczarował mnie swoją grą na afrykańskim bębnie djembe. I to wtedy zdałem sobie sprawę, że z kloszarda będą nici      ! Pomyślałem, że będę grał jak ten człowiek. Stałem i czekałem, aż gapie sobie pójdą, a gdy ucichła muzyka,  Wojciech Sochaczewski, który do dziś jest moim dobrym kumplem, podszedł do mnie i powiedział: „chłopcze pokaże Ci kilka sztuczek” Dostałem wówczas pierwszą lekcję gry na tym ludowym instrumencie z Afryki Zachodniej i do dzisiejszego dnia to mój ulubiony instrument. Tak zaczęła się moja przygoda z muzyką. Był rok 1999. Chwilę po maturze, kloszard przemienił się w muzyka. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że zwiąże się z nią zawodowo i będzie to mój sposób na życie.

Czy pamiętasz jakieś szczególne wydarzenie w którym uczestniczyłeś, które utkwiło Ci w pamięci?

Oj…było mnóstwo takich wydarzeń. Był czas, gdy pracowałem z osobami niepełnosprawnymi z fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Pamiętam jeden z festiwali „Zaczarowanej piosenki” na którym miałem przyjemność poznać grupę niepełnosprawnych osób wracających z Kenii po wyjściu na Kilimandżaro. Koncert, w którym zagrałem nosił tytuł „Każdy ma swoje Kilimandżaro”. Ta góra to synonim przeszkód do pokonania. Na Rynku Głównym w Krakowie, miałem przyjemność występować wielokrotnie, swoją grą uświetniając „Zaczarowaną Piosenkę”, ale to właśnie spotkanie z afrykańskimi muzykami, także w jakimś stopniu niepełnosprawnymi, było momentem, którego z całą pewnością nie zapomnę. Jeden z kenijskich muzyków stracił nogę po ugryzieniu lwa, jeden był niewidomy, wszyscy borykali się z jakimiś problemami, ale tego wieczoru, na wspólnej scenie, królował uśmiech, duch akceptacji, tolerancji i wzajemnego szacunku. Mimo okaleczeń i niepełnosprawności, muzycy pokazali ducha walki, dając nam świadectwo siły i determinacji. To była dla mnie cenna lekcja.

004.jpgZdjęcie z albumu Marcina Urzędowskiego

Czy jest ktoś kto Ciebie inspiruje?

Inspirujący może być uśmiech kogoś, kto przychodzi na koncert posłuchać jak gram, przebija piątkę i mówi mi, że dzięki mnie choć na chwilę zapomniał o swoich problemach, oderwał się od niespłaconych kredytów, czy małżeńskich perypetii. Inspiruje mnie przyroda, jej nieustanny dialog, ścieranie się sił natury. Mam oczywiście listę wielu wspaniałych muzyków, którzy mnie inspirują. Ale wciąż w pamięci mam tamten wieczór, gdy pierwszy raz w żuciu usłyszałem grę Wojtka Sochaczewskiego. Ta chwila odmieniła losy mojego życia stając się pewnego rodzaju drogowskazem, punktem odniesienia, zaklętą w dźwięku wolnością i świeżością.

1-2Zdjęcie z albumu Marcina Urzędowskiego

Jeśli duet muzyczny to z kim?

Bez wątpienia z Panią Sade! To takie moje niedościgłe marzenie. Jestem jej wiernym fanem od lat. Trasa koncertowa z Sade to by było coś. Chciałbym zabrać z Carlosem Santaną bo to bóg latynoskiej gitary, fenomenalny artysta i człowiek. Z naszego podwórka dokonałbym duetu z Bartkiem Łęczyckim. Harmonijka i perkusyjne instrumenty, wzbogacone elektronicznymi dziwactwami. Takiego zestawu nasz kraj się chyba jeszcze nie doczekał   (śmiech)

O czym marzysz? Chyba, że już wszystko zrealizowałeś co chciałeś?

Marzę o podróży dookoła świata. Oczywiście u boku mojej najwspanialszej na świecie żony. Tanimi środkami lokomocji, stopem, kajakiem, zaprzęgniętym w osła wozem… Chciałbym my moje przyszłe dzieciaki mogły kiedyś powiedzieć: a nasz stary, to był dopiero przechuj… zjechał świat za jeden uśmiech. (śmiech) Marzy mi się komfort psychiczny, którego nie sposób mieć gdy uprawiasz wolny zawód, w dodatku jesteś szerzej nikomu nie znanym bębniarzem. Chciałbym móc grać i tą grą zapewnić sobie godne życie. Marzę, aby być w życiu zdrowym. W zeszłym roku spędziłem kilka tygodni w szpitalu zakaźnym, gdy po powrocie z Indii zdiagnozowano u mnie ropień wątroby amebowego pochodzenia. Niewiele brakowało do tego, a byśmy dziś ze sobą nie rozmawiali. Często o to zdrowie nie dbamy , bagatelizujemy tą kwestię, a przecież nie ma nic cenniejszego na tym świecie. Można mieć pasję, miliony na koncie, lecz gdy nie ma się zdrowia to na nic Ci te pieniądze, zainteresowania, lajki i fani. Mam wiele marzeń, staram się je realizować, żyć pełnią życia i cieszyć się z tego co mam. To chyba najcenniejsza cecha: umieć żyć pełnią życia ciesząc się tym co masz, ale potrafiąc jednocześnie sięgać po gwiazdy. Obym tego nigdy nie stracił…